Inauguracja 30-lecia Solidarności w Dębicy

Nie śpiewano co prawda „trzydzieści lat minęło”, lecz Wśród Nocnej Ciszy. 6 stycznia br. w Dębicy podczas spotkania opłatkowego, zainaugurowano obchody 30. rocznicy powstania NSZZ „Solidarność” z udziałem wielu wspaniałych gości, zaproszonych kapłanów: ks. Władysława Palmowskiego, który wygłosił homilię oraz ks. Andrzeja Jedynaka - długoletnich przyjaciół Małopolskiej „Solidarności” oraz naszych miejscowych kapłanów, z ks. Józefem Doboszem Diecezjalnym Duszpasterzem Ludzi Pracy na czele. Jak zawsze, tak i tym razem, nie zawiodła delegacja Małopolskiej „Solidarności” z jej Przewodniczącym Wojciechem Grzeszkiem na czele. Obecni byli członkowie Prezydium: z Krakowa Jerzy Smoła i Kazimierz Bębenek, z Tarnowa Henryk Łabędź i Romuald Jewuła, przedstawiciele dębickich Komisji Zakładowych i Duszpasterstwa Ludzi Pracy.

W uroczystościach wzięła udział także liczna delegacja samorządu powiatowego ze Starostą Władysławem Bielawą, samorządu miejskiego z Burmistrzem Pawłem Wolickim, Komendanci Powiatowi Policji i Państwowej Straży Pożarnej ze swoimi pocztami sztandarowymi, Komendant Straży Miejskiej.
W sposób szczególny cieszyła obecność osób internowanych i więzionych w stanie wojennym oraz przedstawicieli młodzieży, która 2009 roku wzięła na siebie ciężar przeprowadzenia i spisania wywiadów z działaczami „Solidarności” z lat 1980 i 1981. Korzystając z propozycji Pana Stefana Bieszczada, Prezesa Stowarzyszenia Wspólnota Ziemi Dębickiej i Pani Magdaleny Jedziniak, która koordynowała program, przygotowana została i wydana, kolejna na naszym terenie publikacja „Śladami Demokracji”. Głównymi bohaterami publikacji były właśnie osoby internowane po wprowadzeniu stanu wojennego z terenu powiatu dębickiego.

Przy tak ważnym wydarzeniu nie mogło zabraknąć wyróżnień i podziękowań. Zarówno osoby internowane i więzione w stanie wojennym, jak również ci, którzy przez ostatnie 30 lat wspierali „Solidarność” zostały uhonorowane podziękowaniami za trwanie przy związku w chwilach radości i powodzenia, ale przede wszystkim wtedy, gdy „Solidarność” borykała się z trudnościami i chwilowymi niepowodzeniami.

Wyróżnieni zostali m. in. księża: Józef Dobosz, Stanisław Fiołek, Andrzej Jedynak, Przewodniczący Małopolskiej „Solidarności” Wojciech Grzeszek. Spośród internowanych i więzionych z terenu działania Oddziału: Jan Zima, Ireneusz Matera, Stanisław Leski, Alicja i Czesław Łączakowie, Maria Wilczkiewicz, Weronika Cacoń - wdowa po internowanym Marianie, Władysław Kita, Antoni Panek.
Bardzo miłym akcentem był fakt przekazania na ręce Przewodniczącego Wojciecha Grzeszka i Kierownika Oddziału Waldemara Cieśli podziękowań i adresów okolicznościowych przez Posła Kazimierza Moskala, Starostę Władysława Bielawę i Burmistrza Dębicy Pawła Wolickiego.

Całe spotkanie, przeplatane śpiewaniem kolęd, wystąpieniami gości, przebiegało w miłej i spontanicznej atmosferze – co dobrze wróży, moim skromnym zdaniem, pozytywnym przebiegiem i głębokimi przeżyciami w całym Jubileuszowym Roku.

Waldek Cieśla

Homilia wygłoszona przez ks. Władysława Palmowskiego

Tajemnica Bożej miłości objawiająca się człowiekowi urzeczywistniła się w osobie Jezusa Chrystusa. W Nim to miłość zamieszkała pośród ludu swego, po to aby doświadczyć ludzkiej egzystencji w codzienności życia i pośród dziejowych wydarzeń. Miłość ta obdarzyła swym pięknem prostych pasterzy, a dla mędrców była radością i źródłem mądrości i chwały wyśpiewanej przez Symeona. Doświadczyła też prześladowania Heroda. Miłość ta następnie przez trzydzieści lat żyła i wzrastała w mądrości u Boga i ludzi w zaciszu Nazaretu, po to by w końcu najpełniej objawić się światu w nauczaniu Jezusa Chrystusa. Ta miłość Boga do człowieka jako dar w osobie Jezusa Chrystusa najpiękniej ukazuje nam drogę realizacji się człowieka w świecie. Miłość ta odnajdywana w dziejach naszego życia otrzymywała różne formy swojej realizacji i zawsze była odbiciem tej pierwszej miłości z Betlejem i Nazaretu.

Czytając znaki czasu dziś odkrywamy ślady tej Bożej miłości także w naszym życiu i dziejach naszej Ojczyzny. Możemy śmiało powiedzieć, że urodziła się na Polskiej ziemi trzydzieści lat temu. Po latach doświadczeń i deptania godności człowiek zjednoczyła ludzi we wspólnej walce o ich prawo do wolności i suwerenności narodu. W strajkach ludzi pracy nadano jej imię "Solidarność". Szukali jej i drogę do niej odnajdywali prości robotnicy, intelektualiści i mędrcy tego świata. Ona ich wszystkich zjednoczyła, umocniła i wskazała drogę rozwiązywania trudnych spraw w imię dobra wszystkich ludzi. Miłość w znaku Solidarności poprzez poczucie jedności doświadczone w czasie strajków pozwoliło zrozumieć, że jej sensem jest świadomość wezwania każdego, by nie lękał się wziąć i nieś brzemię codzienności z drugim człowiekiem. Bo solidarność ma tylko wtedy sens, gdy jeden drugiego potrafi nosić brzemię, czyli niosą razem w imię miłości. Bo tylko wspólna troska o realizację ideałów miłości może przynieść światu przemianę. Dlatego też, jak kiedyś Symeon tak myśmy śpiewali wtedy hymn dziękczynienia, za miłość realizującą się w idei Solidarności. Bóg wielkie nam okazał miłosierdzie, napełnił nas entuzjazmem a radość dodawała skrzydeł i marzenia się spełniały. Bo Solidarność zrodziła się z głębokiej troski o człowieka, o jego potrzeby duchowe i materialne a także z poczucia wielkiej odpowiedzialności za wspólne dobro jakim jest Naród i Polska.

Gdy Miłość przyszła na świat to Herod drżał i lękał się jej owoców. Zmobilizował swoich siepaczy i kazał wyrżnąć wszystkie dziatki betlejemskie. Lęk przed miłością zrodził u króla nienawiść do swego narodu. Dlatego też lęk przed ideałami Solidarności zrodziły u rządzących komunistów nienawiść do ludzi pracy. Dlatego współcześni Herodowie wypowiedzieli wojnę narodowi i idącej miłości w znaku Solidarności. Spuszczono ze smyczy siepaczy władzy spod znaku SB i ZOMO i przystąpiono do rozprawy z Narodem. I chociaż wielu krew zmieszano z brukiem ulicy czy zakładu pracy, tysiące aresztowano i internowano a dziesiątki tysięcy pobito, podeptano czy opluto w środkach społecznego przekazu, to jednak miłości i jedności płynącej spod znaku Solidarności nie zniszczono. Ona jak kiedyś przeżyła w rodzinnym gronie i pośród przyjaciół we wspólnych dźwiganiu brzemienia nienawiści i poniżenia aż po cierpienie, by po latach trudnych w ukryciu wzmocniona słowem i modlitwą Rodaka z dalekiego Rzymu zmusiła Herodów narodu do jej uznania.

Chrystus przez trzydzieści lat prowadził życie ukryte w Nazarecie, wzrastał w łasce u Boga i w mądrości u ludzi. Po tych latach zaniósł światu szczególne przesłanie miłości - Nie lękajcie się przyjąć Miłość i wspólnie nieść brzemię odpowiedzialności. I my dzis po trzydziestu latach od powstania "Solidarności" zobligowani jesteśmy, bo czas najwyższy zanieść tę miłość współczesnemu światu. Czas najwyższy dać świadectwo prawdzie, że miłość w znaku Solidarności to nie sprawa jednostek lecz dziedzictwo całego Narodu. Narodu, który nie przeląkł się systemu totalitarnego i herodów naszych czasów a wstawszy z klęczek przyniósł Europie powiew wolności

Rozpoczną się niebawem różne uroczystości z okazji 30-lecia Solidarności. Daremne będą akademie i spektakularne imprezy, kiedy brakuje w narodzie i u przywódców odwagi do uznania prawdziwego wkładu ludzi prostych Solidarności w dzieło przemiany w Polsce i Europie. Trzeba powiedzieć głośno, że nie wolno jednostką zawłaszczać sobie prawa do tego, co jest owocem solidarności i dziedzictwem Narodu. Przemówienia, slogany i odwoływanie się do przeszłości u ludzi władzy i autorytetów, kiedy nie ma między nimi jedności i pragnienia dobra wspólnego jest obłuda i fałszywą grą kłamstwa. Dopóty żądza władzy i panowania nad drugim oraz pycha pożera serca a egoizm zamyka oczy i zaciska pięść, nie wolno nam podpisywać się pod znamieniem miłości jakim jest znak Solidarności. Jeden drugiego brzemiona noście, jeden do drugiego wyciągajcie dłonie, bo wspólna odpowiedzialność za Państwo i Naród nie pozwala krzywdzić prostego człowieka za stoczni, szpitala, kopalni, hali produkcyjnej, sprzedawcy ze sklepu i tego już może ostatniego rolnika.

Patrząc dziś na mędrców tego świata, trzeba by zapytać wielu z nich a cóż żeście zrobili z tą miłością, którą Bóg zapalił kiedyś w waszym życiu poprzez etos Solidarności? Dlaczego polityka sprawiła, że ustaw wasze dziś kłamią, że polecenie partii politycznej więcej znaczy niż etos miłości Ojczyzny i Narodu? Zbudź się o śpiący niech zajaśnieje Ci Chrystus - Miłość idąca na świat, by odmienić także twoje życie. Nie lękajcie się prawdy, bo tylko ona wyzwala człowieka i czyni go gotowym do miłości. Lękajmy się obłudnika i kłamcy, by swoim jadem nas nie zaraził. Potrzeba dziś zatrzymania się i dokonania wielkiego rachunku sumienia w narodzie. Każdy z nas winien się zastanowić czy nie czas już by przestać udawać i być tylko pionkiem w cudzej grze na szachownicy za cenę podeptania swojej godności. Drodzy Bracia i Siostry - Jan Paweł II powiedział nam, że nie ma Solidarności bez Miłości bez jej znaków w naszym życiu, Tych znaków, które towarzyszyły nam w 1980 roku, tj. entuzjazmu, radości, życzliwości, uśmiechu. Bez tych wyciąganych di siebie dłoni ze wszystkich stron pragnących dotknąć dłoni drugiego. Bez tego znaczka na piersi mówiącego kim jestem. Bez znaków ze stanu wojennego: podanych sobie dłoni i wzajemnej odpowiedzialności a nade wszystko wspólnej modlitwy za siebie, Ojczyznę i Solidarność. Tego wołania księdza Jerzego - zło dobrem zwyciężaj - i gromkiego śpiewu - Ojczyzno Ma...

W tych dniach często wspominając wigilię bierzemy do ręki chleb - ten biały opłatek i wyciągamy dłoń do drugiego człowieka. Chcemy się dzielić chlebem, niech w tym geście idzie też chęć dzielenia się miłością, szacunkiem, dobrym słowem a nade wszystko odpowiedzialnością za Solidarność, naszą Ojczyznę. Za Polskę. I siebie. Amen.