Z celi do komnaty

Ponad 200 osób wzięło udział w spotkaniu osób więzionych i internowanych w stanie wojennym, które w dniu 30 stycznia br. odbyło się w Nowym Wiśniczu.
Wielu spośród obecnych na uroczystości nieco ponad 28 lat temu Milicja przewiozła skutych sukami. Józef Lassota, późniejszy Prezydent Miasta Krakowa przypominał ze wzruszeniem podróż, którą odbył razem z Romanem Hnatowiczem: „Wieziono nas wieczorem, zorientowaliśmy się, że jedziemy na wschód. Wtedy pojawiła się myśl, że pewnie wywiozą nas na Syberię. Dziś może to budzić uśmiech politowania, ale wtedy naprawdę nie wiedzieliśmy, co nas czeka.

Gdy dojechaliśmy na miejsce i zostaliśmy wysadzeni z samochodu ukazał nam się na wpół spalony kościół i panorama miasta okrytego śniegiem. Jakie to piękne miejsce – pomyśleliśmy, nie wiedząc, że jest to więzienie.” Podobne odczucia i myśli towarzyszyły niemal wszystkim, którzy z całej Małopolski trafili do więzienia w Nowym Wiśniczu.

Internowani i więzieni nie załamali się, choć trafienie do więzienia było dla nich bardzo ciężkim doświadczeniem. Internowani w Wiśniczu zostali m.in. Robert Kaczmarek i Zbylut Grzywacz, dzięki którym dwa razy dziennie odbywały się wykłady, stanowiące okazję do rozmów i dyskusji, które choć na moment pozwalały na poczucie się wolnym.
Nie bez znaczenia była dla skazanych jakakolwiek możliwość kontaktu ze światem zewnętrznym. Odwiedziny kapłanów, w tym zwłaszcza ks. kardynała Franciszka Macharskiego dawały poczucie, że zatrzymani nie są sami. Choć często sami potrzebowali pomocy i wsparcia, umieli się dzielić z innymi swoją siłą. Tak było w niedzielę przypadającą przed Bożym Narodzeniem 1981 r., gdy internowani głośnym krzykiem „Solidarność”, płynącym z otwartych okien cel, dawali idącym na mszę św. mieszkańcom Nowego Wiśnicza znak, że związek jest i będzie.
„To był dla nas bardzo trudny czas rozłąki z rodziną, poczucia bezsilności, niepewności jutra, ale znacznie ciężej mieli ci, którzy zostali na wolności. Ci, którzy kontynuowali dzieło „Solidarności”. Dlatego trzeba pamiętać, że to właśnie ci, którzy podjęli walkę, najwięcej przyczynili się do odzyskania przez Polskę wolności i najbardziej na nią pracowali” – mówił podczas spotkania Józef Lassota.

Nie wszystkie cele, jakie stawiali sobie ludzie „Solidarności” udało się zrealizować. Wciąż wiele jest niesprawiedliwości. Mówił o tym w kazaniu podczas mszy św., która rozpoczęła spotkanie biskup tarnowski ks. Wiesław Lechowicz. „Stan wojenny był grzechem niezdrowego pożądania władzy i pogwałceniem praw społeczeństwa. Miał zniszczyć „Solidarność”, związek który skupił ludzi pragnących wolności i godnego życia. 29 lat temu nikt w to nie wątpił. Dziś, nawet gdy popatrzymy na frekwencję, podczas Waszych spotkań, to widać, że jest was mniej. Ale czy to mniej znaczy, że przestaliście mieć rację? Że „Solidarność” nie jest już potrzebna? Dopóki jest w Polsce niesprawiedliwość i są ludzie pokrzywdzeni, to „Solidarność” jest nam wszystkim potrzebna.”

Pozytywną energię wlał w serca zebranych kapelan Małopolskiej „Solidarności” ks. Władysław Palmowski, który jowialnie stwierdził: „Moi drodzy i jak tu nie wierzyć w cuda. Kiedyś przywieziono was tu skutych, w sukach, wrzucono do cel. A dziś was witają tu władze na zamku!”. „Przyjmujemy was jak bohaterów, bo walczyliście o naszą wolność. Pamiętam, jak 29 lat temu wsłuchiwaliśmy się w słowa śpiewanych przez was pieśni patriotycznych, dolatujących zza więziennych murów” - dodawał Stanisław Gaworczyk, burmistrz Nowego Wiśnicza.

Rzeczywiście ci, którzy zdecydowali się przyjechać do Wiśnicza mogli się czuć w pełni uhonorowani. Tradycyjnie list do zebranych wystosował Prezydent RP Lech Kaczyński. „Ze szczególnymi słowami szacunku i wdzięczności pragnę zwrócić się do tych wszystkich uczestników zmagań o wolną Polskę, którzy pozostawali w cieniu i nie są dzisiaj znani opinii publicznej. Wydobycie i uhonorowanie Państwa zasług zawsze traktowałem jako jedno z ważniejszych zadań mojej prezydentury” – czytamy w liście Prezydenta RP. Słowa Lecha Kaczyńskiego odczytała minister Anna Gręziak, która podzieliła się również własnymi przemyśleniami: „Kiedy okazało się, że jest potrzeba zastąpienia Pana Prezydenta w tym spotkaniu, sama się chętnie zgłosiłam, bo miło być wśród swoich. Ja w 1980 r. zakładałam „Solidarność” służby zdrowia w Mazowszu. Co prawda w 1981 r. nie zostałam internowana, ale organizowaliśmy pomoc dla zatrzymanych i dla ich rodzin. To też nas scalało.”

Przewodniczący Zarządu Regionu Wojciech Grzeszek, witając gości, przypominał, że choć historia oddała już sprawiedliwość internowanym i więzionym, to jeszcze wciąż wolna Polska nie zrekompensowała krzywdy, jakie do dziś na wielu uwięzionych, internowanych, zwolnionych z pracy do dziś się odbijają. Dlatego zebrani wystosowali list otwarty małopolskich działaczy opozycji demokratycznej do posłów i senatorów RP z wnioskiem o poparcie rozwiązań proponowanych przez Urząd d.s. Kombatantów i Osób Represjonowanych w odniesieniu do projektu nowelizacji ustawy z dnia 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych przygotowany przez senatora Jana Rulewskiego. Projekt zakłada uznanie okresów niewykonywania pracy przed dniem 4 czerwca 1989 r. na skutek represji politycznych za okresy składkowe. Pod listem podpisali się wszyscy uczestnicy spotkania – a jego kopia została bezpośrednio przekazana minister Annie Gręziak, która obiecała przedstawienie go prezydentowi RP.

Tradycyjnie wiśnickie spotkanie stało się też okazją do wysłuchania referatu poświęconego historii. Tym razem o kulisach zagłady Polaków w Katyniu mówił dr Teofil Wojciechowski.
Kolejne spotkanie w Nowym Wiśniczu przeszło do historii. Dzięki wysiłkowi i zaangażowaniu władz miejskich oraz Małopolskiej „Solidarności” spotkania internowanych i więzionych mają coraz większą rangę i stają się nie tylko okazją do spotkania po latach współwięźniów, ale wpisują lata stanu wojennego w historię i w świadomość mieszkańców miasta.

List Prezydenta RP

List otwarty

Galeria zdjęć